KIEDY UPAŁ DOSKWIERA

Po dwóch dniach siedzenia w domu wybrałam się na rower. Brakowało mi aktywności fizycznej, i wszystko by było ok gdyby nie awaria klimatyzacji w pracy. To niebywałe jak człowiek potrafi uzależnić się od urządzenia, bez którego kiedyś żył normalnie, a nawet nie wiedział o jego istnieniu. Klima w aucie, klima w domu, klima w sklepach to jest udogodnienie. Wczorajszy dzień a właściwie 8 godzin w pracy przy 30 stopniach w pomieszczeniu dał mi się we znaki. Dopadło mnie permanentne uczucie głodu, które zaczęło mnie już wkurzać. Ciągoty do nałogów (cukier, gluten, kofeina). Wróciłam, zjadłam obiad i zasnąłem przy klimie po raz pierwszy od 5 lat. Spałam, śniłam pięknie a trwało to zaledwie 15 minut bo obudził mnie syn. Zabrałam z domu wiatrak do pracy i dzisiaj zdecydowanie dało się przeżyć dzień w pracy ale mimo to głód towarzyszył mi przez cały dzień. Przez 8 godzin zjadłam: 2 jabłka, 5 wafli ryżowych, sałatkę, placek po węgiersku i wypiłam szejka! O zgrozo nawet nie chce myśleć o kaloriach bo i tak w sumie ich nie liczę ale Lewandowska nie byłaby zadowolona, a Bartek Szemraj tez by mnie za to nie pochwalił. Wróciłam z pracy, wsiadłam na rower z zamiarem 30 km. Wybrałam swoją trasę. Zawsze wybieram swoje ścieżki, dają mi poczucie bezpieczeństwa i zaznaczenia „swojego terytorium” Ci sami ludzie z psami, te same osoby biegające po parku. Mijamy się, wymieniamy uśmiechem lub miłym słowem, wspieramy się duchowo – można by powiedzieć jestem u siebie. Zrobiłam 7 okrążeń, podczas każdego przechodziłam 3 razy przez ulicę, więc 7 x 3 daje 21 razy!. 21 razy korzystałam z uprzejmości przeróżnych kierowców, którzy byli łaskawi zatrzymać się i przepuścić pieszego, któremu licznik bije, statystyki spadają i średnia prędkość podczas stania przy pasach. 21 kierowców płci męskiej zatrzymało się aby mnie puścić przez przejście z czego ani jedna kobieta. Kobiety nie zatrzymywały się, a jedna nawet, gdy byłam w połowie przejścia dla pieszych o mało nie utraciła mi koła roweru i musiałam się cofnąć. Zatrzymał się nawet ambulans, ale kobieta ani jedna… Kochani mężczyźni jesteście najlepszymi kierowcami na świecie. Dziękuję za uprzejmość, za poświęcenie w tej codziennej gonitwie i permanentnym braku czasu, z którym wszyscy się borykamy, dziękuję za to, że Wam się chciało.

Udostępnij!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry
Translate »